Uchem nadepniętym #2: rockowelove

Wiatr, deszcz, słońce, kwitnące drzewa i dużo, dużo dobrej energii- tak było na przestrzeni ostatnich dni u mnie i moich nadepniętych uszu. Lubię podbijać sobie dobry nastrój energiczną muzą, tak więc współpasażerowie w MPK-ach musieli słuchać z moich słuchawek trzasków rocka…

  • O tym, że kiedy przychodzi nowe, nie ma miejsca na strach- Steel Velvet

Jeżeli jeszcze nie znasz Steel Velvet, a lubisz klasycznego, dobrego rocka- gwarantuję, że ten kawałek będziesz katował przez minimum dwa tygodnie. Świetne intro i chwytający się wszystkich neuronów refren. Tekst co prawda momentami nie jest tak powalający jak np. teksty Bitaminy, o której pisałam w ostatnim nadepniętym uchu. Mimo to całokształt jest na tyle kopniakowy, że można o tekście zapomnieć, szybko się go nauczyć i jedyne na co ma się ochotę, to rzucić się w jakieś pogo!

 

  • Dla fanów Kings Of Leon

Jeżeli na waszej playliście od czasu do czasu pojawiają się takie hity jak „Pretender” Foo Fighters’ów, koniecznie odpalcie „Find me”, gdyż moje nadepnięte ucho wychwyciło pewne podobieństwa. Niezaprzeczalnie jest w tym duży kopniak, no i czy można nie kochać wokalu z takim cudownym żwirem?

 

  • I na koniec coś z czasów, kiedy muzykę ściągaliśmy z Bearshare’a- „Everlong” wyżej wspomnianych Foo Fighters’ów

W porównaniu do powyższych propozycji, ta jest nieco spokojniejsza i wyciszająca. Dedykuję wszystkim strudzonym całym dniem pracy, uczelni, siłowni lub tego wszystkiego razem wziętego. 50:50, wyciszenie: kop.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s